Historia o dziku
DZIK I JEGO ARTYSTYCZNA DUSZA
W głębi lasu, tam gdzie poranne mgły otulały ścieżki, wędrował Dzik o duszy artysty.
Nie był zwykłym dzikiem — kochał tworzyć, rysować, malować, szkicować.
Na grzbiecie niósł drewnianą tablicę do malowania, farby, kredy i szkicownik.
Szedł przez las, szukając idealnego miejsca do tworzenia.
— „Może tu…?” — mruknął, zatrzymując się przy starej sośnie.
— „Nie, tu za ciemno.”
Ruszył dalej, aż nagle usłyszał coś, co przerwało jego poszukiwania.
KŁÓTNIA NA POLANIE
Na polanie młode zwierzęta — Zając, Wiewiórka, Jeż, Wydra, Sowa i Borsuk — próbowały grać w piłkę zrobioną z liści.
I jak to bywało często, gra zamieniła się w kłótnię.
— „To był mój gol!” — krzyczał Zając.
— „Nieprawda! Odbiło się od ciebie!” — odpowiadał Jeż.
— „Ja już nie gram!” — rzuciła Wiewiórka.
— „Znowu to samo” — westchnęła Sowa.
Dzik odłożył tablicę i podszedł.
— „Widzę, że coś was zatrzymało.”
Zwierzęta żaliły się jedno przez drugie.
Dzik uśmiechnął się łagodnie.
— „Każde z was ma w sobie coś wyjątkowego. Spróbujcie jeszcze raz. Razem.”
Spróbowali — no i faktycznie było lepiej.
Dzik się uśmiechnął i ruszył dalej, wciąż szukając miejsca do tworzenia.
POJAWIA SIĘ LISEK (ZACHĘCAJĄCY DO LENISTWA)
Następnego dnia zwierzęta grały radośnie.
Aż na polanę wszedł Lis — niegroźny, przyjazny, w kapciach, luźnej bluzie i z telefonem.
Usiadł pod drzewem i powiedział:
— „Ej, serio wam się chce biegać? Jest taki upał… Zobaczcie, tu w cieniu jest chłodno. Mam zimny napój. I nową grę na telefonie!”
Zwierzęta zaczęły się wahać.
— „W sumie… gorąco jest…”
— „A jaką masz grę?”
— „Słuchajcie to może tylko na chwilkę popatrzymy…”
Wszyscy usiedli obok Lisa i patrzyli, jak gra.
Nie zauważyły, że przestały grać same.
DZIK WRACA I ODKRYWA ŹRÓDŁO PROBLEMU
Kolejnego dnia Dzik wrócił na polanę.
Zwierzęta siedziały w cieniu, ospałe.
— „Dlaczego nie gracie?”
— „Czekamy na Lisa… ma mieć nową grę!”
Dzik westchnął.
— „Lis to fajny chłopak… ale on jest zniechęcony. I zniechęca innych. Nie robi tego specjalnie. Po prostu jemu chce się tylko siedzieć i grać na telefonie.”
Zwierzęta spojrzały po sobie.
— „Czyli… liska też coś rozprasza?”
— „Tak. Rozprasza go zniechęcenie. Każdy je czasem ma.”
Zwierzęta chwilę siedziały w ciszy i nagle jedno po drugim odkładały telefon i wróciły do zabawy z piłką!
DZIK POMAGA PRZESTRASZONEMU JEŻOWI
Dzik już miał odejść, gdy zauważył, że Jeż stoi z boku, spięty i przestraszony.
— „Co się dzieje?”
— „Boję się… że znowu coś popsuję.”
Dzik poklepał go po ramieniu.
— „Odwaga to nie brak strachu. Odwaga to działanie mimo strachu. Spróbuj. Najpierw mały krok.”
Jeż wziął oddech i dołączył do gry.
DZIK UCZY RADZENIA SOBIE ZE ZŁOŚCIĄ
Następnego dnia Zając stracił piłkę i z tego powodu jego drużyna straciła gola. Zając zagotował się i wybuchł:
— „Nie gram! To bez sensu!”
Kopnął bidon i odszedł.
Dzik podszedł spokojnie.
— „Widzę, że jest ci trudno. Nikt nie lubi przegrywać. Ale przegrana to też element gry. Możesz się z niej czegoś nauczyć.”
Zając wziął kilka głębokich oddechów i wrócił do gry.
LISEK WRACA
Następnego dnia Lis wrócił z nową grą i zimnym napojem.
— „Ej, patrzcie! Nowa gra! Chodźcie, będzie fajnie!”
Zwierzęta zaczęły się wahać.
Ale Sowa powiedziała:
— „Ten Lis to jednak, chyba za bardzo polubił gry w telefonie.”
Zając dodał:
— „Możesz siedzieć, Lisie, ale my gramy dalej.”
Lis przewrócił oczami i wrócił do grania na telfonie.
DZIK TŁUMACZY RÓWNOWAGĘ
Po grze zwierzęta opowiedziały Dzikowi, co się wydarzyło.
— „Lis znowu próbował!”
— „Ale nie daliśmy się!”
Dzik uśmiechnął się.
— „Na wszystko jest czas. Nawet na telefon. Ale czas na telefon jest krótki. A czas na zabawę, ruch i przyjaźń — o wiele dłuższy.”
DZIK UCZY WARTOŚCI CPSO
Od tego dnia Dzik odwiedzał zwierzęta regularnie.
Uczył ich:
- jak radzić sobie z emocjami,
- jak grać zespołowo,
- jak pomagać innym,
- jak zauważać, kiedy ktoś potrzebuje wsparcia,
- jak wracać po porażce,
- jak nie poddawać się zniechęceniu.
A jednocześnie — wciąż rysował.
Jego tablica stała się symbolem twórczości i inspiracji.
NARODZINY MISJI DZIKA
Pewnego dnia, patrząc na bawiące się zwierzęta, Dzik zrozumiał coś ważnego.
Skoro tu mógł pomóc… to może w całym lesie są zwierzęta, które też tego potrzebują?
I rzeczywiście — znalazł je szybko.
Starsze, młodsze, nieśmiałe, zagubione, ambitne.
W ich oczach było jedno pytanie:
„Czy nam też pomożesz?”
— „Tak. Pomogę każdemu, kto tego potrzebuje.”
POWSTANIE CPSO
Tak powstało CPSO – Centrum Promocji Sportu Odra .
Miejsce, gdzie każde zwierzę:
- może się rozwijać,
- może uczyć się współpracy,
- może pokonywać swoje słabości,
- może odkrywać swoje talenty,
- może uczyć się radzić sobie z Lisem,
- może znaleźć wsparcie i przyjaciół,
- może odkryć samego siebie.
A Lis?
Lis nadal czasem przychodzi.
Siada w cieniu, w kapciach, z telefonem.
— „Ej, po co wam to?”
A zwierzęta odpowiadają:
— „Bo chcemy!”
I bawią się wspólnie dalej.
